Dziś mijają prawie 4 tygodnie odkąd otrzymałam Nikonka. Na zgłoszenia konkursowe czekam jeszcze do poniedziałku, więc śpieszcie się .
Na wstępie uprzedzam lojalnie tych brzydzących się reklamą, żeby nie czytali dalej i nie komentowali jak to się szafiarki sprzedają :).
W każdym razie po tych 4 tygodniach jestem zachwycona tym aparatem. Oczywiście ma na to wpływ także to, że dostałam mnóstwo cennych rad w komentarzach i już wiem o co chodzi z ISO i balansem bieli:). Niby aparat dla amatorów, ale jednak taka podstawowa wiedza jest przydatna. Dzięki temu robienie fotek na bloga znowu sprawia mi frajdę, mimo, że na początku byłam załamana swoją ignorancją.
Wiem, że to zabrzmi strasznie, ale uwierzcie, że to prawda i nikt mnie nie zmusza żeby tak pisać:)-gdybym mogła przetestować aparat przed jego zakupem to na pewno bym się zdecydowała właśnie na ten. Przekonałam się o tym właściwie dopiero na 100% , gdy kilka dni temu robiłam zdjęcia moim poprzednim aparatem do posta z Bastet. Różnica w jakości zdjęć była ogromna mimo, że mój Lumix ma całkiem niezłe recenzje jak na zwykła cyfrówkę. W każdym razie jeśli jesteście fotoamatorami jak ja, ale chcecie mieć ładne zdjęcia to polecam przyjrzeć się bliżej temu Nikonowi.
A teraz chciałam zrobić małe foto-podsumowanie tego czasu... Było ciężko, a na serio to oczywiście było świetnie-miałam motywacje do robienia nowych zdjęć, do wyjścia w miasto, efektem jest ok. 700 zdjęć, bardzo różnych...
Były ursynowskie widoczki...
ursynowski fortepian
powstańcza flaga na blogu przy dereniowej
zachód słońca nad ulicą cynamonową

typowy ursynowski blok
była różnorodna zwierzyna...

milan

konie-jakie są każdy widzi
hajka albo cocoshka
były fotografie rodzinne, oczywiście z Anatolem S. w roli głównej...

z ciocią Kasią

z tatą

z mamą
z babcią
Tolo też miał swoje 5 minut(raczej 45:))...



nie obyło się bez lanserskich zdjęć z Nikonem w dłoni(moja siostra zapytała się mnie czy ja już mam lanserskie foto z lustrzanką w ręku, robione w odbiciu lustrzanym, bo przecież każdy użytkownik ww.aparatu takie ma-faktycznie coś w tym jest)


byl także jeden tort...

nie obyło się bez emo fotek z ręki...

były sesje plenerowe i zdjęcia, które nie ukazały się na blogu np. z powodu głupiej miny:)...


w każdym razie było i śmieszno...

i straszno...

chociaż chyba także trochę nudno...

