Trafiliśmy do Rewy w czasie, gdy rozgrywały się mistrzostwa w kitesurfingu...
...widoczne w tle.
Tolek zdziwił się na widok morza, a morze zdziwiło się na widok Tolka...
nie tylko Tolo się dziwił...
w drodze na plażę...
przystanęliśmy co by zrobić szafiarskie foty-kolor nieba i trawy dopasował sie do sukienki wprost idealnie...
żagle od desek również...
a takie rzeczy się dzieją jak syn z ojcem idą na spacer-czapka wpada do wody i trzeba wymyślić zastępcze rozwiązanie...
w między czasie można zrobić kolejne szafiarskie foty...
i próbować robić kolejne...
ale i dzieckiem w między czasie trza się zająć...
ale fotki na krańcu cypla rewskiego odmówić sobie nie mogłam mimo, że trochę mnie podwiało i wyglądałam jak w 7 miesiącu ciąży...
a że droga na cypel długa i bezwózkowa trzeba było posilić się ostatnim gofrem
a cypel wygląda tak...
próby zrobienia naszej wesołej trójce emo-fotki z ręki spełzły na niczym...

ps.a cóż to takiego ciekawego tam widać?
...bocianią rodzinę !
