W każdym razie styl Lauryn bardzo lubię, co ciekawe moja miłość do plecionek na głowie zawdzięczam właśnie tej pani. Po obejrzeniu klipu "ex factor"kilka lat temu (chyba z 5!) przypomniałam sobie o warkoczykach, i o tym, ze kiedyś często je nosiłam i zaczęło się( i trwa do dziś)...
Najpierw od grubych warkoczyków plecionych z wełny, robionych na podobieństwo fryzury Lauryn, potem odkryłam, że można kupić coś takiego jak włosy syntetyczne . Kupiłam najtańsze z możliwych i nie bardzo mogłam sobie z nimi poradzić. 25 godzin zaplatania i efekt końcowy wyszedł o dziwo fajny. Chociaż warkoczyki były cienkie, bo kupiłam za mało włosów. Później jak już odkryłam włosy lepszej jakości było łatwiej, zdarzało mi się nawet szaleć z kolorami. Obciach na maxa, ale miałam nawet takie warkoczyki. Chociaż jestem ogromną przeciwniczką takich kontrastów. Zastanawiam się co mi wtedy do głowy strzeliło:). Po drodze okryłam dredloki syntetyczne, wymyśliłam też własną metodę zakładania warkoczyków.
Wracając jednak na koniec do Lauryn to takie małe kurteczki jak mam dziś na sobie od zawsze mi się z nią kojarzą.



sukienka-hemp szop, kurtka-sh, buty-ccc, torba-h&m , chustka i złote bransoletki-india shop, kolczyki-allegro, różowa bransoletka-rossman

bójcie się!czyli co się robi z lukru plastycznego oprócz takich pięknych urodzinowych tortów:)





