Zaprawdę powiadam Wam próżno tu dziś szukać wspólnych mianowników z poprzednim zaturbanionym postem. Dziś jest grzecznie, gładko i krócej niż poprzednio. A jutro będzie ciąg dalszy tej fascynującej i enigmatycznej opowieści z gościnnym udziałem Arety i Karoliny.
Sukienka odmieniana przez wszystkie przypadki na mym blogu, dziś w odsłonie zimowej. Z płaszczem na wierzchu oczywiście, żeby nie było:).
Stwierdziłam, że jednak wygodniej jest mi obecnie w krótkich dredlokach. Teraz tylko kombinuję czy by sobie jakiegoś kolorku nie dopieść w oczekiwaniu na nowe dredki.
Tak to jest jak człowiek kupuje przez internet. Sukienka do ziemi okazuje się sukienką prawie do ziemi. A na dodatek ma taki wzór, że nijak nie dobiorę do niej materiału, ktorym mogłabym ją przedłużyć. Ale dekolt to sobie na pewno powiększe:). A tak mi sie marzyła panterkowa maxi sukienka. No to mam. A już za chwileczkę na moim blogu zaczyna się akcja LG, której towarzyszy pokaz kolekcji Gosi Baczyńskiej, na którym będę miała przyjemność być. Relacja już wkrótce. A tymczasem o tej akcji możecie poczytać na fan page Ułatwiac sobie życie LG , można tam też wygrać wejściówki na wspomniany pokaz. Polecam!
Dzisiaj obędzie się bez narzekań na pogodę, bo jaki jest koń, każdy widzi.
Dziś post z cyklu Archiwum B. czyli ciuchy starsze niż blog. Chodzi oczywiście o spódnicę z h&m , którą kupiłam jakieś 4-5 lat temu. I niech mi ktoś tu teraz powie, że h&m robi ciuchy kiepskiej jakości:). Wstyd się przyznać, bo przecież to szafiarce nie przystoi, ale ja dzisiaj prawie cała by H&M. Ale obiecuję poprawę i na pewno wygrzebię z szafy coś wintydżowego, a jak nie to pożyczę od babci, bo mnie jeszcze z listy szaf wyrzucą:).
wszystko oprócz butów-h&m
to coś na mej głowie-primark, błyszczało się i kosztowało grosze to kupiłam:)