sobota, 6 sierpnia 2011

Królowa jest tylko jedna

Królowa neo-soulu czyli Erykah Badu. Dziś po raz kolejny wystąpi w Warszawie. Przebieram nogami w nerwowym oczekiwaniu. Poprzedni warszawski koncert również odbywający się w parku Sowińskiego był przefantastycznym wydarzeniem . Zapewne i tym razem będzie podobnie.
 Oby tylko pogoda dopisała, bo właśnie nad Warszawą zbierają się czarne chmury...
Czarne chmury zebrały się także nad przyjazdem Bastet do Warszawy i niestety nie zostały rozwiane.
Nie wiem czy bardziej cieszyłam się na koncert Eryki czy na przyjazd Dagmary:). Mam nadzieję, że jeszcze niejedna okazja się nadarzy do kolejnego spotkania. I wcale się nie obrażę jeśli będzie to koncert Królowej:).


tiszert-restyle.pl

piątek, 5 sierpnia 2011

z rozmyślań przy śniadaniu

 Reklama kłamie.To wiedzą wszyscy. A przynajmniej wszyscy twierdzą, że to wiedzą. Ja także swietnie zdaje sobie z tego sprawe. Jednak tylko do momentu przekroczenia progu supermarketu/galerii handlowej/drogerii (niepotrzebne skreślić). Gdy tylko przechodzę przez bramki, a własciwie bramy świątyni konsumpcjonizmu, odbiera mi rozum. Gdyby ktoś mnie spytał czy jestem rozsądnym klientem, oczywiście natychmiast bym przytaknęła. Przecież zawsze sprawdzam i porównuję ceny produktów, czytam etykietki, sprawdzam czy faktycznie cena 100g  danego jogurtu jest atrakcyjna w stosunku do ceny innego.
 Zawsze jednak z zakupów wracam z :
a) lżejszym portfelem
b) rzeczami, których nie było na mojej liscie zakupów
c) wyrzutami sumienia, że tyle wydałam!
A przecież miałam kupić tylko serek!
To trzecie potęguje zwykle fakt, że po powrocie do domu i rozpakowaniu mizernej siateczki zakupów moja lodówka nadal świeci pustkami. Oczywiście całą winę zwalam na inflacje i  inne -acje:). ]
Natomiast w głębi duszy wiem, że znowu dałam się złapać na:
a) promocje
b) przecenę
c) wyjątkową okazje
No bo przecież żal przepuścić promocje np. na mleko dla Zbuntowanego Dwulatka, do którego to mleka dodają gratis książeczkę i płytę z bajkami. Nieistotny jest fakt, że książeczka ma 4 strony i jej przejrzenie zajmie dwulatkowi 5 minut. Nieistotne jest także to, że płyty nigdy nie odsłuchamy. Promocja to promocja!
 Nie mogłabym także przepuścic okazji zakupu 200g kawy, do której w gratisie otrzymam fajny kubek.
Nic to, że od jakiegoś czasu zastanawiam się skąd mam tyle kubków i brakuje mi miejsca w szafce, aby  je zmieścić, i że akurat ta kawa nie należy do moich ulubionych. Promocja to promocja!
O zakupach ciuchowych nie będę nawet wspominać, bo to temat rzeka.  Powiem tylko tyle, że naprawdę czasem z przerażeniem patrzę na ilość ciuchów w szafie. Chwilowy spokój daje mi sprzątnięcie tego przybytku i wystawienie paru aukcji na allegro. Jakoś lżej mi na duszy wówczas:).
I nie, nie jest to reklama moich aukcji allegrowych:).


buty-Deezee (wygodne:)!), spodnica-sh, top-h&m

kolczyki-diva, naszyjnik&bransoletki-h&m

czwartek, 4 sierpnia 2011

Mama na czasie:)

Ostatnio tak się złożyło, że sporo miejsca poświęciłam na blogu swojemu dziecku. Dziś również będzie o dzieciach tylko trochę inaczej.
Jako blogująca mama, zostałam jakiś czas temu poproszona o podjęcie współpracy z portalem Mama na czasie. Oczywiście nie mogłam odmówić. Tym bardziej, że każda inicjatywa mająca na celu ułatwienie życia rodzicom, a w szczególności mamom jest wg mnie bardzo cenna.
Portal Mama na czasie to miejsce, gdzie rodzice mogą zadawać pytania na każdy temat związany z dziećmi.  Dzięki temu można uzyskać wiele cennych porad i odpowiedzi na nurtujące pytania od innych rodziców. Każda młoda mama, wie że takie rady bywają niekiedy na wagę złota.
A teraz najprzyjemniejsza część mojej współpracy:). Otóż razem z portalem ogłaszam konkurs.
 Co zrobić, aby wziąć w nim udział? Wystarczy odpowiedzieć na pytanie
 Jak powinny wyglądać miejsca przyjazne mamie?
Należy to zrobić na portalu Mama na czasie, w formularzu pod poniższym linkiem.
Po udzieleniu odpowiedzi proszę o pozostawienie linku do swojej wypowiedzi, wraz z podaniem nicka
w komentarzach u mnie na blogu.
Konkurs trwa od dzisiaj do 13 sierpnia do godziny 23:59. Najciekawsze wypowiedzi zostaną nagrodzone kosmetykami firmy Body Shop.
Regulamin konkursu możecie znaleźć tutaj. Powodzenia!

wtorek, 2 sierpnia 2011

nie chcem ale muszem

Tytuł idealnie oddaje treść dzisiejszego postu. Tak właściwie to nie bardzo miałam ochotę opisywania procesu odchudzania, no ale jak mus to mus.:) Zmusiła mnie do tego ilość pytań "jak ty to robisz, że tak schudlas", "chyba schudłaś, albo to wina zdjęcia", "nie chudnij już" itp.
Żeby było jasne teraz powiem prawdę, całą prawdę i tylko prawdę z lekkim poczuciem obciachu :).
Odchudzałam sie właściwie całe nastoletnie i późniejsze życie. Zwykle mało mądrze i mało skutecznie. Zaliczyłam diety kopenhaską (no dobra-wytrzymałam 3 dni:)), indyjską (taka nazwa-nie mogłam nie spórbowac:)),dr haya,  lemoniadową, głodówki, pól głodówki, ćwierć głodówki itp. Przez pewien czas praktykowałam nawet wegetariańskiego dukana. Efekty owszem, były, ale krótkotrwałe. Najgorsze jednak było to, że dieta jawiła mi sie jako cos naprawde bardzo niefajnego. W pewnym momencie stwierdziłam, że pora schudnąć raz a porządnie i z głowa. Skłonił mnie także do tego fakt, że chciałam się zdrowo odżywiać. Wcześniej mój jadłospis był bardzo ubogi i składał się głównie z kanapek na śniadanie, kanapek na kolacje i kanapek na obiad, wymienianych na makaron z sosem i przegryzanych batonikami itp.
Poszukiwania dietetyka zaczęłam oczywiście od dr Google:). Po wpisaniu hasła "dobry dietetyk Warszawa" znalazłam na jednym z forów wątek z polecanymi poradniami dietetycznymi. Padło na Halsę.
Miała sporo pozytywnych opinii, a poza tym znajdowała się w fajnej okolicy:), rozsądna cena także miała duże znaczenie.
Potem poszło szybko-umówienie wizyty, pierwsza wizyta z ważeniem, mierzeniem, obliczaniem wagi kości, tkanki tłuszczowej , mięśniowej, wieku metabolicznego, otyłości brzusznej itp. i w końcu szybkie wdrożenie diety. Potem już tylko obserwowanie jak  kilogramy same znikają.

Plan schudnięcia obejmował 7 kilo. Koniec końców udało mi się schudnąć ok 10 kg. A co najważniejsze w przyjemny sposób-bez uczucia głodu, bez nerwowego wchodzenia co kilka dni na wagę, bez pośpiechu i bez stresu i bez wystawania godzinami przy garach.
 Namówiłam na odchudzanie także mojego męża, który schudł 17 kg (rażąca niesprawiedliwość :))!
W tej chwili po zakończeniu diety, po  pierwsze odżywiam się zdrowo, bo trudno nie przywyknąć do zdrowego odżywiania sie przez 9 miesięcy, po drugie-jem właściwie wszystko co chcę, ale w rozsądnych ilościach ( mam w głowie tabele kaloryczne:)), po trzecie  chodzę 1-2 razy w tygodniu na siłownie-tak dla własnego dobrego samopoczucia. I nie tyję oczywiście. Polecam taką metodę odchudzania się każdemu kto ma problemy ze schudnięciem i na słowo "dieta" jeży mu się włos na głowie.

koturny-new look 40zl, sukienka-vero moda outlet, łancuch, kolczyki-diva,
metro Stokłosy

Dodaj napis

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails

Obserwatorzy