Tytuł idealnie oddaje treść dzisiejszego postu. Tak właściwie to nie bardzo miałam ochotę opisywania procesu odchudzania, no ale jak mus to mus.:) Zmusiła mnie do tego ilość pytań "jak ty to robisz, że tak schudlas", "chyba schudłaś, albo to wina zdjęcia", "nie chudnij już" itp.
Żeby było jasne teraz powiem prawdę, całą prawdę i tylko prawdę z lekkim poczuciem obciachu :).
Odchudzałam sie właściwie całe nastoletnie i późniejsze życie. Zwykle mało mądrze i mało skutecznie. Zaliczyłam diety kopenhaską (no dobra-wytrzymałam 3 dni:)), indyjską (taka nazwa-nie mogłam nie spórbowac:)),dr haya, lemoniadową, głodówki, pól głodówki, ćwierć głodówki itp. Przez pewien czas praktykowałam nawet wegetariańskiego dukana. Efekty owszem, były, ale krótkotrwałe. Najgorsze jednak było to, że dieta jawiła mi sie jako cos naprawde bardzo niefajnego. W pewnym momencie stwierdziłam, że pora schudnąć raz a porządnie i z głowa. Skłonił mnie także do tego fakt, że chciałam się zdrowo odżywiać. Wcześniej mój jadłospis był bardzo ubogi i składał się głównie z kanapek na śniadanie, kanapek na kolacje i kanapek na obiad, wymienianych na makaron z sosem i przegryzanych batonikami itp.
Poszukiwania dietetyka zaczęłam oczywiście od dr Google:). Po wpisaniu hasła "dobry dietetyk Warszawa" znalazłam na jednym z forów wątek z polecanymi poradniami dietetycznymi. Padło na
Halsę.
Miała sporo pozytywnych opinii, a poza tym znajdowała się w fajnej okolicy:), rozsądna cena także miała duże znaczenie.
Potem poszło szybko-umówienie wizyty, pierwsza wizyta z ważeniem, mierzeniem, obliczaniem wagi kości, tkanki tłuszczowej , mięśniowej, wieku metabolicznego, otyłości brzusznej itp. i w końcu szybkie wdrożenie diety. Potem już tylko obserwowanie jak kilogramy same znikają.
Plan schudnięcia obejmował 7 kilo. Koniec końców udało mi się schudnąć ok 10 kg. A co najważniejsze w przyjemny sposób-bez uczucia głodu, bez nerwowego wchodzenia co kilka dni na wagę, bez pośpiechu i bez stresu i bez wystawania godzinami przy garach.
Namówiłam na odchudzanie także mojego męża, który schudł 17 kg (rażąca niesprawiedliwość :))!
W tej chwili po zakończeniu diety, po pierwsze odżywiam się zdrowo, bo trudno nie przywyknąć do zdrowego odżywiania sie przez 9 miesięcy, po drugie-jem właściwie wszystko co chcę, ale w rozsądnych ilościach ( mam w głowie tabele kaloryczne:)), po trzecie chodzę 1-2 razy w tygodniu na siłownie-tak dla własnego dobrego samopoczucia. I nie tyję oczywiście. Polecam taką metodę odchudzania się każdemu kto ma problemy ze schudnięciem i na słowo "dieta" jeży mu się włos na głowie.
 |
koturny-new look 40zl, sukienka-vero moda outlet, łancuch, kolczyki-diva,
metro Stokłosy |
 |
| Dodaj napis |