To będzie post o tym, że cięzko jest znaleźć dobrego
faceta fachowca o tym, że faceci naprawdę są z innej planety :).
Pewnego pieknego dnia uświadomiłam sobie, że najwyższa pora dokonać kilku małych napraw w naszym mieszkaniu. Przypomniałam sobie, że istnieje coś takiego jak "mąż do wynajęcia"-czyli złota rączka od wszelkiego typu napraw. Przejrzałam kilka stron takich firm i w końcu wybrałam jedną. Kontakt i umówienie wizyty przebiegło szybko i sprawnie. Problemy pojawiły si , gdy nadszedł umówiony dzień. Dostałam smsa, że złota rączka się spóźni. Koniec konców spóźnił sie jakieś 2 godziny, ale przybył. Niestety w domu był tylko mój mąż, który relacjonował mi na żywo postęp prac.
Pierwsze niepokojące sygnały zaczęły do mnie docierać, gdy dostałam fotkę miejsc w których mają wisieć półki. Mimo, że zostawiłam szczegółowe wytyczne mojemu mężowi dotyczące miejsca zawieszenia półek, wisiały one niepokojąco wysoko. Późniejsze relacje dotyczące zawieszenia szafki i lustra w łazience nie wzbudzały żadnych obaw, do momentu powrotu do domu...
Okazało się oczywiście, że półki wiszą za nisko, natomiast co do reszty, wydawało się, że wszytko jest w porządku. Do momentu, gdy kilka godzin później umyłam włosy i chciałam je wysuszyć i ułożyć, przeglądając się w lustrze znajdującym się na drzwiczkach szafki. Reakcja na to co zobaczyłam brzmiała "MAAAAAAARCIIIIIN!!!!". Gdy mój mąż przyszedł do łazienki kazałam mu stanąć obok mnie i zobaczyć co widzę w lustrze. A widziałam niestety tylko kawałek czoła. Okazało się, ze mimo moich szczegółowych wytycznych szafka została powieszona za wysoko. Jakoś przebolałam tą sprawę.
Natomiast później okazało się, że to nie koniec sensacji. Z racji tego, że pan złota rączka nie zdążył ze wszystkim w jeden dzień, przyszedł kilka dni później- miał zawiesić rolety i zamontować oświetlenie w kuchni-nad szafkami. Niestety pech chciał, że w domu znowu był tylko mój mąż.
Fachowiec i tym razem nie wyrobił się ze wszystkim i zdążył tylko zamontować lampki kuchenne. Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało w porządku. Zadowolona, że w końcu mam porządne światło w kuchni, skierowałam kroki do szafki, aby wyjąć z niej talerzyk i kulturalnie zjeść zakupione wcześniej ciastko. Niestety szafka się nie otwierała, ponieważ lampki zostały zawieszone zbyt nisko i blokowały jej otwarcie. To samo był z pozostałymi 4 szafkami. Moja reakcja była podobna do poprzedniej- gromkie "MARCIN!" i kilka innych słów nt fachowości "tego kretyna".
Po tej sytuacji miałam serdecznie dość wszelkich napraw, ale czekało nas jeszcze wieszanie rolet. Tym razem postarałam się być w domu. I chwała bogu, ponieważ w momencie, gdy pan złota rączka, cały zadowolony z siebie, wywiercił dziury, zamontował kołki rozporowe i zaczął wkręcać uchwyty do rolet, uchyliłam okno. Wówczas pan spojrzał na mnie i zapytał: "te rolety maja tak wisieć żeby dało się okno uchylić?"...
 |
| spodnie, pierścionek-h&m, buty-primark, kurtka-new torker, torba-resered |